Erich Fromm ‚Mieć czy Być?’ #6 – Czy Europa jest chrześcijańska

swordman

Wyobraźcie sobie postać herosa w mitologii greckiej. Przychodzi mi do głowy Hercules, który latał sobie z mieczykiem, a jego naoliwiony, umięśniony tors odbijał światło słoneczne. Istotą jego życia było niszczenie – niby niszczenie złych rzeczy – ale nijak to się ma do nauk Jezusa. Wyobraźcie sobie herosa w mitologii nordyckiej – wojownik przepełniony uczuciem szału bitewnego. Zanurza topór w ciałach swoich wrogów. Znów destrukcja i zniszczenie. Tak samo będzie u Celtów, tak samo będzie u Rzymian (bóg wojny) oraz w każdej pierwotnej religii na starym kontynencie.

Pojawia się Jezus i rozpowszechnia zupełnie inny obraz herosa – człowieka, który walczy miłością. Nic nie niszczy, wrogom każe przebaczać, a czasem nastawić drugi policzek. Heros, który nastawiony jest na współpracę, nie na konkurencję. Bohater, który nie chce posiadać niczego – jest pozbawiony mocy i pragnienia. Chrześcijański bohater to męczennik, pogańskim zaś jest wojownik.

To tyle tytułem wstępu ode mnie. Zobaczmy co napisał Fromm.

Erich stawia pytanie: Czy Europa została jednak kiedykolwiek naprawdę schrystianizowana?

Choć na to pytanie udziela się zazwyczaj odpowiedz twierdzącej, to bliższa analiza wykazuje, że nawrócenie Europy na chrześcijaństwo po większej części było pozorne i ostatecznie można mówić o ograniczone konwersji, trwającej pomiędzy XII a XVI w., natomiast stulecia poprzedzające ten okres i następujące po nim charakteryzują się po większej części konwersją w kierunku ideologii oraz mniej lub bardziej poważnym podporządkowaniem jednostek władzy Kościoła. Ich życie duchowe nie stało się bowiem przemianą serca, czyli struktury charakteru, wyjąwszy, rzecz jasna, liczne prawdziwe ruchy w obrębie chrześcijaństwa.

[…]

Istotnie, gdyby historia europejska rozwijała się dalej w duchu XIII wieku, gdyby wiedza naukowa i indywidualizm wyłaniały się z niej powoli, na sposób ewolucyjny, znajdowalibyśmy się w o wiele szczęśliwszym położeniu. Rozum jednak zdegenerował się w manipulacyjną inteligencję, a indywidualizm w egoizm. Krótki okras chrystianizacji skończył się, a Europa powróciła do swojego pierwotnego pogaństwa.

Wrócę do herosów.

Celem tego drugiego [wojownika] jest podbój, zwycięstwo, zniszczenie, zdobycie łupów, spełnienie życia osiąga przez pychę, moc, władzę i nadnaturalne umiejętności wojownika, a więc zdolność zabijania innych (św. Augustyn porównał historię Rzymu do dziejów bandy rabusiów). Dla pogańskiego bohatera wartość człowieka spoczywała w jego zdolności do zdobycia władzy i mocy, toteż z radością umierał on na polu bitwy w momencie zwycięstwa. Iliada Homera to wspaniały poetycki opis wysławianych zdobywców i bandytów. Cechami męczennika są bycie, ofiarowywanie, dzielenie się, heros natomiast dba tylko o posiadanie, wyzysk, przymus. (Należy tutaj dodać, że wzór bohatera pogańskiego formował się wraz z triumfem społeczeństwa patriarchalnego nad matriarchatem. Dominacja mężczyzn nad kobietą jest pierwszym aktem podboju i pierwszym użyciem siły w celu wyzysku. We wszystkich społeczeństwach patriarchalnych po zwycięstwie mężczyzny wartości te stały się podstawą męskiego charakteru.)

Dobry ten fragment o patriarchacie – co ciekawe już widać zmiany, kobiety się zmieniają, mężczyźni też. W tej chwili dążymy (my – cywilizacja zachodnia) do wyrównania statusu mężczyzny i kobiety, później najprawdopodobniej, proces będzie postępował – aż do momentu, w którym kobiety będą miały swój okres władz i chwały – czy to będzie lepszy świat? Nie wiem. Problemem jest to, że zachodni mężczyźni tracą cechy wojownika – a tych nie brakuje u wschodnich, islamskich braci. Tam patriarchat jest wciąż silny – i jeśli się to zmienia to znacznie wolniej niż na zachodzie. Widzicie dokąd zmierzam? Koniec tej dygresji. Zobaczmy dalej.

Teraz pada ważne pytanie, więc potrzebuję Waszego skupienia:

Który z tych dwu sprzecznych [męczennik i bohater wojownik] i niedających się pogodzić ze sobą modeli naszego rozwoju przeważa dziś w Europie?

Kiedy wejrzymy w siebie, przyjrzymy się zachowaniu przytłaczającej większości ludzi, naszym przywódcom politycznym, wtedy nie będziemy mieli najmniejszych wątpliwości, że model tego, co wartościowe i dobre, zbudowaliśmy na wzór pogańskiego herosa. Historia Europy i Ameryki Północnej, mimo ich nawrócenia na chrześcijaństwo, jest historią podboju, pychy i chciwości. Oto nasze najwyższe wartości: być silniejszym od innych, zwyciężać, podbijać i eksploatować. Wartości te zbiegają się z naszym pojęciem „męskości” [w oryg.: manliness, co może znaczyć „człowieczeństwo” – tłum.]: tylko ten, kto potrafi walczyć i zwyciężać, jest człowiekiem; każdy kto nie okazuje siły w walce, jest słaby, a więc „niemęski”.

Czas kończyć ten nierówny pojedynek (nie da się obronić tezy, że cała Europa jest chrześcijańska) – bo ja się ze Frommem zgadzam w całej rozciągłości – chrześcijaństwo cywilizacji zachodu jest nieudanym przeszczepem (za wyłączeniem prawdziwych ruchów), który został odrzucony. Czemu zatem ludzie wierzą? Czemu zatem nie odrzucą chrześcijaństwa? Wyjaśnienie Fromma jest takie (kolana miękną):

Najważniejszy powód można streścić tak: ludzie silnie wierzący w Chrystusa – jako miłującego, ofiarowującego się Boga – mogą odwrócić swą wiarę i nadać jej wyalienowaną formę przekonania, że to Jezus kocha za nich. Jezus staje się tym sposobem bóstwem, wiara w niego substytutem samego aktu miłości. W prostym, nieświadomym sformułowaniu: „Chrystus dla nas zajmuje się całą tą miłością. Możemy żyć wedle wzorca greckich herosów, a mimo to jesteśmy zbawieni, albowiem wyalienowana «wiara» w Chrystusa jest substytutem dla naśladowania Chrystusa”.

Bum! Wiara chrześcijańska jako maska dla drapieżcy. Ładne?

Nie chciałbym zostać źle zrozumiany – nie jestem wrogiem żadnej religii, jestem wrogiem pozorów – zatem chrześcijaństwa wątpliwej jakości. Z tego też powodu sam postanowiłem zaprzeczyć (całkiem dawno temu) i podać w wątpliwość. Zobaczymy co z tego wyniknie.

 

opalczynski

Siła. Masa. Piękno. Tak to się kończy, gdy mam napisać coś o sobie. Nie lubię. Po pierwsze - w momencie pisania staje się już nieaktualne. Po drugie - jak nie wyjść na buca? - niejako chwaląc się swoimi wyczynami. Podam zatem fakty. Magister inżynier. Ale to prawie żadne osiągnięcie. Zawodowo programista. Prywatnie mąż i ojciec. Bloger. W wolnym czasie dbam o to miejsce w sieci, czytam książki i pogrywam na gitarze. A, zapomniałbym - nie mam telewizora - dlatego też nie piszę o wspaniałych produkcjach polsatu.

 

11 thoughts on “Erich Fromm ‚Mieć czy Być?’ #6 – Czy Europa jest chrześcijańska

  1. „Rozum jednak zdegenerował się w manipulacyjną inteligencję,” A co to za pseudo intelektualny bełkot?

      1. Z ogólniejszych przemyśleń. Jeszcze nikt nie zbudował imperium głaskając konkurentów po główce i nadstawiając drugiego policzka. Więc i nic dziwnego, że żadna cywilizacja nie została zbudowana na bazie prawdziwie chrześcijańskiej ideologii.

        „Dominacja mężczyzn nad kobietą jest pierwszym aktem podboju i pierwszym użyciem siły w celu wyzysku.” Ponownie uważam to za humanistyczne pie*.*, nadużycie i inne takie. 🙂

        1. Nikt nie zbudował – bo ludzie tej ideologii nie wyznają. Koniec kropka.

          Dominacja mężczyzn to fakt – nie wiem czemu się nie zgadasz. I nie to, że nie możesz tak uważać – ale ‚humanistyczne pie*.*’ nie wyczerpuje tematu 😉

          1. Ci którzy wyznawali nie zbudowali. 🙂

            Nie mówię, że nie jest faktem (chociaż coraz mniejszym). Ale czemu niby „pierwszym aktem podboju”. A może kurde piątym?

            1. Domyślam się, że chodziło o sentencję w stylu: ‚pierwszym tak istotnym aktem podboju’ 🙂 albo ‚pierwszym mającym tak duże konsekwencje’. Bo widzisz polowanie na tygrysa szablo-zębnego (mogę mylić epoki – ale to tylko dla wyobrażenia) jest już niemodne :). Podczas gdy – dominacja mężczyzny nad kobietą – wciąż zauważalna, ale jak pisałeś: coraz rzadsza, z tym zastrzeżeniem, że rozmawiamy o cywilizacji zachodu.

    1. Nie to żebym fenomenalnie znał mitologię i historię Prometeusza. Ale ten typ był ideowo blisko Jezusa. Z mieczem nie latał za bardzo. A pamiętany jest za to, że ulepił człowieka z ziemi, podarował mu ogień, nauczył wytapiać metale, itd.

      Nie wydaje bym zaprzeczał gdzieś, że męczennik nie może być bohaterem – ani Fromm tego nie robi. To są po prostu dwa różne typy bohaterów – i problemem jest, który jest aktualnie stawiany jako wzór.

      I przyznam, że do końca Cię nie rozumiem. Gdybyś uściśliła – chętnie bym się szerzej odnieść.

      To, że Prometeusz był jaki był właściwie świadczy tylko o tym, że idea bohatera męczennika – narodziła się długo przed Jezusem.

        1. A przepraszam 🙂 tam powinno być wojownik. Definicje się rozjechały. Zaraz zrobię korektę.

Dodaj komentarz