Słowo śpiewane: Smoke on the water

Słowo śpiewane - Smoke on the water

Są piosenki, które jak wiersze, trzeba interpretować. Ale są też piosenki, które jak książki – opowiadają historię. Piosenką drugiego typu jest Smoke on the water w wykonaniu Deep Purple.

Pierwsza zwrotka leci tak:

We all came out to Montereax,
On the Lake Geneva shoreline.
To make records with a mobile,
We didn’t have much time.
But Frank Zappa and the Mothers,
Were at the best place around,
But some stupid with a flare gun,
Burned the place to the ground.
Smoke on the water and fire in the sky.
Smoke on the water…

Deep Purple przybyło do Montreux w Szwajcarii, by nagrać swój trzeci album Machine Head. To make records with a mobile odnosi się do ciężarówki jaką mieli Rolling Stonesi, o tym będzie jeszcze w następnych zwrotkach. Członkowie zespołu Deep Purple nie mieli zbyt wiele czasu na nagrania tego albumu – terminy narzucone przez wytwórnie były krótkie. Frank Zappa and the Mothers w tym czasie koncertowali w Montreux. O samej grupie za chwilę. W 1971 w grudniu Frank Zappa an the Mothers grali koncert w Montreux Casino. Na tym koncercie jakiś idiota odpalił racę i podpalił sufit. I o tym są kolejne wersy. Sam refren, jeśli tak można rzec, opisuje dosłownie sytuację – kasyno było położone nad jeziorem genewskim, dym pchany przez wiatr unosił się nad wodą – Smoke on the water.

Krótka dygresja na temat Franka Zappy and the Mothers. Pełna nazwa grupy brzmi: The Mothers of Invention. Grupa niezwykle ciężka do sklasyfikowania, pod przywództwem Franka, który był kompozytorem samoukiem. Założona w 1964, pod koniec lat 60 dobrze znana na podziemnej scenie w Kalifornii. Niezwykle płodni – wydali około 20 albumów w latach 1964 – 2012, z tym, że późniejsze albumy są wydane z materiałem, który był nagrany w latach 70-80. Ich album Freak Out został sklasyfikowany na 246 miejscu w rankingu 500 najlepszych albumów wszech czasów magazynu Rolling Stone. Na tej samej liście na miejscu 297 jest kolejny album tej grupy: We’re Only in It for the Money. Opalczynski poleca.

Wracając do Smoke on the water, druga zwrotka:

They burned down the gambling house,
It died with an awful sound.
(Uh) Funky Claude was running in and out,
Pulling kids out the ground.
When it all was over,
We had to find another place.
But Swiss time was running out,
It seemed that we would lose the race.
Smoke on the water and fire in the sky.
Smoke on the water…

Pierwsze wersy opisuję płonące kasyno. Funky Claude naprawdę nazywał się Claude Nobs i był organizatorem Montreux Jazz Festival. Część ludzi w momencie pożaru schowała się w sali kasyna, myśląc, że ogień tam nie dotrze. Claude latał w te i z powrotem, ratując im życie. W tym kasynie Deep Purple miało nagrywać część materiałów. Po incydencie przenieśli się do Grand Hotel w Montreux (o czym będzie jeszcze w następnej zwrotce). Wersy, w których jest odniesienie do szwajcarskiego czasu, i przegranego wyścigu odnoszą się do tego, że pożar opóźnił nagrania materiału na nowy album i chłopaki mogli się po prostu nie wyrobić.

Trzecia zwrotka:

We ended up at the Grand Hotel.
It was empty cold and bare.
But with the Rolling truck Stones thing just outside,
Making our music there.
With a few red lights, a few old beds,
We made a place to sweat.
No matter what we get out of this,
I know I know we’ll never forget.
Smoke on the water and fire in the sky.
Smoke on the water…

Skończyli w Grand Hotelu – był to stary budynek, pusty i zimny – dosłowne tłumaczenie. Materiał nagrywali przed budynkiem w ciężarówce Rolling Stonesów – studio mobilne, o którym była mowa wcześniej. Z tą ciężarówką wiąże się też kilka historii. Wnętrze przedstawione na zdjęciu obok. Interior_pix_3
W tej ciężarówce swoje albumy nagrywali tacy artyści, jak: Led Zeppelin, oczywiście Rolling Stones, Deep Purple, Santana, Bob Marley, Fleetwood Mac, Iron Maiden. Myślę sobie, że to fajna ciężarówka musiała być.

Dalej jest już tylko opis stworzonego studia – kilka starych kanap i czerwone światła (odniesienie do czerwonych kropek nagrywania). Zdążyli nagrać album  i na sam koniec wyznają, że tego nie zapomną.

Piękna historia.

Zdjęcia: Photo credit: alexkess / Foter / CC BY-NC-ND

 

opalczynski

Siła. Masa. Piękno. Tak to się kończy, gdy mam napisać coś o sobie. Nie lubię. Po pierwsze - w momencie pisania staje się już nieaktualne. Po drugie - jak nie wyjść na buca? - niejako chwaląc się swoimi wyczynami. Podam zatem fakty. Magister inżynier. Ale to prawie żadne osiągnięcie. Zawodowo programista. Prywatnie mąż i ojciec. Bloger. W wolnym czasie dbam o to miejsce w sieci, czytam książki i pogrywam na gitarze. A, zapomniałbym - nie mam telewizora - dlatego też nie piszę o wspaniałych produkcjach polsatu.

 

Dodaj komentarz