PINIENDZE – dają szczęście!

Takie tam rozmówki ze znajomym. ‚J’ – Ja, ‚K’ – Kolega. Forma rozmowy zgodna z oryginałem, włącznie z pisownią wielkimi literami, poprawiłem trochę przecinki i ogonki. Widzicie z kim ja mam do czynienia? Wszędzie materialiści 😉

Morał jest taki: najlepszy psycholog w mieście i Ty na jego kozetce to prawie jak szczęście.

 

opalczynski

Siła. Masa. Piękno. Tak to się kończy, gdy mam napisać coś o sobie. Nie lubię. Po pierwsze - w momencie pisania staje się już nieaktualne. Po drugie - jak nie wyjść na buca? - niejako chwaląc się swoimi wyczynami. Podam zatem fakty. Magister inżynier. Ale to prawie żadne osiągnięcie. Zawodowo programista. Prywatnie mąż i ojciec. Bloger. W wolnym czasie dbam o to miejsce w sieci, czytam książki i pogrywam na gitarze. A, zapomniałbym - nie mam telewizora - dlatego też nie piszę o wspaniałych produkcjach polsatu.

 

One thought on “PINIENDZE – dają szczęście!

Dodaj komentarz