Ucz się dobrze, a może dostaniesz laptopa w czerwcu

apple

Obiecałem sobie kiedyś, że nie będę piętnował pewnych postaw, że te moje wpisy będą rzeczywistość opisywać – a ocenę pozostawię czytelnikom. Muszę, niestety, z wielkim smutkiem odejść od tej zasady. Niektórzy nawet mówią, że po to są zasady – by je łamać. Kończę tę dygresję i przechodzę do tematu.

Pewnie wiecie jak wyglądają takie sklepy. Salony komputerowe w ostatnich latach nabrały charakteru – produkty są pięknie eksponowane. Na środku stoją stoły, na których leżą tablety i telefony, z którymi klient może się zapoznać – i to z produktem prawdziwie prawdziwym, żadne tam atrapy – co jeszcze wciąż się zdarza w salonach GSM.

Najpierw kontekst, kontekst jest ważny. Późne popołudnie – zajeżdżam do jednego z centrów handlowych – dla dociekliwych jedno z tych w okolicach warszawskiego dworca zachodniego. Udaje się na pierwsze piętro do sklepu komputerowego, w którym wiem, że jest na stanie produkt, który mnie interesuje – a tym produktem jest monitor komputerowy – drugi z kolei. Tak, mam dwa – tarzam się w zbytku i luksusie. A będąc poważnym – potrzebuję do pracy. Pewnie wiecie jak wyglądają takie sklepy. Salony komputerowe w ostatnich latach nabrały charakteru – produkty są pięknie eksponowane. Na środku stoją stoły, na których leżą tablety i telefony, z którymi klient może się zapoznać – i to z produktem prawdziwie prawdziwym, żadne tam atrapy – co jeszcze wciąż się zdarza w salonach GSM.

Pora późna – jak już wspomniałem. Pozostała godzina do zamknięcia sklepu, towaru nie zamówiłem przez internet, więc czekam w kolejce. Ludzi cały tłum, pięć stanowisk sprzedaży i wszystkie zajęte. Kryzys? Jaki kryzys… Zawsze mnie to zastanawia. Niby gospodarka ma się nie najlepiej – ale wystarczy się przejść do centrum handlowego by w ogóle tego nie zauważyć, a mało tego – wyrobić sobie zupełnie inną opinię. Ludzie szastają gotówką na lewo i prawo. Wcale nie wydają się biedni. Stoję w tym sklepie, czekam na swoją kolej i nagle moją uwagę przykuwa matka z dzieckiem – wiek dziecka tak na oko 11-12 lat. I teraz przejdę do głównej części tej opowieści.

…mama proponuje mu netbooka, który stoi na wystawie – za jakieś osiemset polskich złotych. No do gier to on się za bardzo nie nadaje.

Pani rozmawia ze sprzedawcą i z chłopcem jednocześnie. Podsłuchuję – jestem złym człowiekiem. Dość szybko orientuję się, że matka chce kupić dziecku komputer. W tym momencie pomyślałem sobie, że to nic złego. Chłopiec mówi, że chce komputer do gier. Na co jego mama proponuje mu netbooka, który stoi na wystawie – za jakieś osiemset polskich złotych. No do gier to on się za bardzo nie nadaje. W miarę jak sytuacja się rozwijała, zrozumiałem, że rozchodzi się o zasobność portfela rodzica. Sprzedawca słuchając dialogu – zaproponował laptopa marki Asus. Niestety nie byłem w stanie zorientować się ile mógł kosztować – przypuszczam, że gdzieś w przedziale 2000-3000 złotych. Decyzja zapadła. Chłopak zadowolony, matka nie za bardzo. Zaczyna się rozmowa ze sprzedawcą na temat finansowania zakupu.

– Na kredyt? – Tak, na kredyt. Zatem należy wypełnić wniosek o kredyt. Nadal podsłuchuję – jestem bardzo złym człowiekiem.

Dialog wygląda mniej więcej tak:

-Ile Pani wydaje na utrzymanie mieszkania?
– 600 złotych.
– Czy ma Pani jakieś inne kredyty?
– Tak, na mieszkanie.
– Ile wynosi rata?
– 1500 złotych.
– Niech się Pani nie martwi, te wartości nie mają znaczenia i tak sprzedamy Pani ten komputer.

Poważnie coś takiego padło z ust sprzedawcy. Wniosek wypełniony i złożony. Pani płaci 400 złotych i jest szczęśliwą posiadaczką nowiutkiego laptopa. Wywiązuje się mniej więcej taki dialog między synem, a matką:

– Proszę to dla Ciebie.
– Dziękuję mamo.
– To ja dziękuję, za te dobre oceny.

Teraz powinienem to potępić. Cóż – ja tego nie rozumiem. Gdyby mama mogła kupić tego laptopa za gotówkę – nie byłoby problemu. W jaki sposób można składać obietnice, z których człowiek nie jest się w stanie sam, bez pomocy żadnych instytucji, wywiązać? Może to ślepa matczyna miłość? Kredyt – też nie jest zły, o ile jest kredytem inwestycyjnym. Czy ten zakup może się w jakiś sposób zwrócić (zapewne w sposób niematerialny)? Będzie ciężko, a w przyszłym roku, jeśli dzieciak zostanie pozbawiony kontroli, oceny nie będą już tak dobre. Bo czas, który mógłby być poświęcony na naukę będzie przeznaczony na rozwijanie zupełnie innych umiejętności (poziom 80 – Barbarzyńca). I nie, nie chcę mówić, że gry komputerowe są złe – tylko trzeba umieć znaleźć złoty środek. Ale tu zaczynam gdybać. Najbardziej nie podobała mi się postawa mamy (oraz sprzedawcy, który odwalił formalności, nie zastanawiając się, czy mamę będzie stać na te dodatkowe 100-200 zł miesięcznie) – postaw się, a zastaw się. Nie lubię. Koniec. Kropka.

Zdjęcie: kyz / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

 

opalczynski

Siła. Masa. Piękno. Tak to się kończy, gdy mam napisać coś o sobie. Nie lubię. Po pierwsze - w momencie pisania staje się już nieaktualne. Po drugie - jak nie wyjść na buca? - niejako chwaląc się swoimi wyczynami. Podam zatem fakty. Magister inżynier. Ale to prawie żadne osiągnięcie. Zawodowo programista. Prywatnie mąż i ojciec. Bloger. W wolnym czasie dbam o to miejsce w sieci, czytam książki i pogrywam na gitarze. A, zapomniałbym - nie mam telewizora - dlatego też nie piszę o wspaniałych produkcjach polsatu.

 

2 thoughts on “Ucz się dobrze, a może dostaniesz laptopa w czerwcu

  1. Sądzenie o stanie gospodarki kraju na podstawie klienteli centrów handlowych jest błędem poznawczym, a dzieciak być może kiedyś zostanie wielkim dziennikarzem growym lub nawet twórcą ;P

    1. Opowiedz mi więcej o tym błędzie poznawczym 😉

      Może i zostanie, może i nie 🙂 Nie o dzieciaka chodzi przecież.

Dodaj komentarz