To, co ważne

Nadrabiałem ostatnimi czasy twórczość polskiego rapera – Eldo, bo pod takim pseudonimem śpiewa. Zawsze lubiłem jego teksty, są nietuzinkowe i nietrywialne. Poniższy fragment był punktem startowym do rozważań na temat szczęścia, konsumpcjonizmu i zachowań społecznych. Będziecie się czepiać, możliwe, że niektórzy wyłapią pewien dysonans pomiędzy tym, co pisałem kiedyś, a tym co teraz. Ale to nie jest zmiana poglądów, a jedynie ich rozszerzenie.

Najlepszy rzeczy w życiu mamy za nic, za darmo
Nie wiesz?
Masz serce pobrudzone czarną farbą

Eldo – Miasto słońca

Gdy byłem jeszcze młody i głupi (a było to nie tak dawno temu), odbyłem rozmowę z moim osobistym Guru, w której padło stwierdzenie, że najcenniejsze są te relacje, które nie są oparte na pieniądzach. Rozchodziło się o lojalność, ale taką prawdziwą lojalność – nie fałszywą, ukrytą pod płaszczem savoir-vivre na zawołanie. Możliwe, że przesadzam, ale mam wrażenie, że słowo to zaczyna tracić swoje pierwotne znaczenie i gdy ktoś jest lojalny (zwłaszcza na linii szef – pracownik, będąc tym drugim) to jest nieogarnięty, a w bardziej dosadnych słowach: jest pierdołą. Za słownikiem języka polskiego: lojalny – «uczciwy i rzetelny w stosunkach z ludźmi». Tylko tyle i aż tyle.

W przerwach pomiędzy jedną ideą a drugą wpadł mi w ręce artykuł o ludzkich cechach, które promuje obecny system – nazwany górnolotnie neoliberalizmem – co, jak przypuszczam, w odczuciu wielu jest nadużyciem. Główną tezę zawartą w artykule można streścić w sposób następujący: Psychopaci mają łatwiej. A dzieje się tak dlatego, że nie muszą być uczciwi, nie mają wyrzutów sumienia i są mistrzami manipulacji. Można dyskutować nad tezami tam zawartymi, mi jedynie chodzi o pewien niebezpieczny trend, który zauważam.

Coraz silniejsza alienacja jednostki – bo tak bym go określił. Gdyby zastanowić się nad przyczynami – jedną z głównych byłaby technologia i jej szalony rozwój. Spycha ona relacje w e-sferę. Kolejnym będzie konsumpcjonizm, który ma coraz więcej idei stojących w opozycji – jak choćby minimalizm, któremu polecam się przyjrzeć, nie w skrajnej postaci – bo wszelkie skrajności dobre nie są, ale chociaż główne punkty tego nurtu. Czemu alienacja jest taka groźna? Wezmę pod uwagę kilka wskaźników. Pierwszym z nich będzie liczba samobójstw. Od roku 1960 do roku 2012 wzrosła o 60%. Obecnie szacuje się, że od 0.5% do 1.4% ludzi na świecie umiera w wyniku samobójstwa. Przyznam, że nie wiem czemu na przestrzeni 50 lat ten wskaźnik wzrósł tak bardzo. Co ciekawe, współczynnik ten rósł głownie w krajach rozwijających się. W Polsce pod tym względem, nie jest dobrze, a ofiar samobójstw jest więcej niż ofiar wypadków samochodowych (dane z 2013), o tych pierwszych nie mówi się za dużo – temat wydaje się niewygodny. Możliwe, że mam zaburzony pogląd na sprawę samobójstw i tracę zdolność chłodnej analizy – w mojej bliskiej rodzinie samobójstwo popełniły aż dwie osoby.

Drugim wskaźnikiem, któremu warto się przyjrzeć, jest odsetek ludzi z zaburzeniami psychicznymi (opalczynski uczy: termin choroby psychiczne, uważany jest za kontrowersyjny i niejednoznaczny z punktu widzenia współczesnej psychiatrii). Temat podnoszony ostatnio w mediach dość często – więc nie będę się zbytnio rozpisywał. Dość powiedzieć, że liczba pacjentów klinik psychiatrycznych od początku lat 90 wzrosła w Polsce o połowę. Szacuje się, że co czwarty Polak ma jakieś zaburzenia. Jak wyniszczająca potrafi być depresja – o tym nikogo nie trzeba przekonywać.

Zapewne pojawia się głosy, domorosłych darwinistów, że dobrze, że społeczeństwo się oczyszcza ze słabych jednostek. Cóż, myślenie takie ma pewne braki i nie przystoi dobrze rozwiniętej jednostce ludzkiej.

Gdybym był władcą świata, albo znanym pisarzem science-fiction – wymyśliłbym społeczeństwo, w którym na pierwszy plan wysuwa się indywidualizm i egoizm. Wprowadził pod strzechy ideę: więcej, dodał odrobinę hi-tech, który to relacje międzyludzkie zastępuje protezami i patrzył jak społeczeństwo rozbija się na niezależne, walczące o zasoby, grupy. Przypomina mi się Matrix, a szczególnie ten fragment, w którym roboty stworzyły idealną wizję urojonej rzeczywistości, a ludzie budzili się ze snu, bo nie dawali rady żyć w takim świecie. Socjalizm był takim testem, kapitalizm jest takim testem. A my jak te szczury laboratoryjne biegamy w labiryncie, w którym za zakrętem czeka kawałek sera. Ja rozumiem, że idea powszechnego szczęścia jest niemożliwa do wdrożenia. Wystarczy zajrzeć do pierwszej z brzegu książki Lema lub Zajdla – liczba argumentów przeciwko jest aż nadto długa. Zwykle kończy się ludobójstwem, albo wyzyskiem.

Nie chcę powiedzieć, że dbanie o swoje jest złym podejściem – bo nie jest. Chcę powiedzieć, że czasem dobrze jest spojrzeć z dystansu, złapać większy kontekst, pomóc komuś i zastanowić się co zrobić by było po prostu lepiej. Mam nieodparte wrażenie, że znaczna część ludzi nie identyfikuje się ze światem z kredytami, bańkami spekulacyjnymi, pseudo-technologią, która oprócz maszyn powszechnej zagłady rozwija aplikacje rodzaju Tindera. Gdzie uczucia są spychane na plan dalszy, żonę można kupić na targu w Tajlandii, a jedyną osobą do której można się odezwać na żywo jest własny mąż (o ile jest w domu), bo wszystkie przyjaciółki pracują jak szalone, by mieć na nowe Mini (to od BMW), i spłatę rat.

Co z tym szczęściem? Wydaje mi się, że szczęścia należy szukać na wschodzie, zachód na razie zbytnio upadł w materializm. Najlepsze w życiu są te rzeczy, których nie da się kupić. Nie, wcale to nie jest slogan wymyślony, przez bogatych, by biedni się nie pchali na górę. Mamona zbyt często staje się tematem zastępczym. Słowo wyjaśnienia odnośnie tego wschodu: projekcja z wnętrza na zewnątrz, prawdopodobnie tylko taka droga ma jakiś sens. Jeśli znacie kogoś, komu udało się odwrotnie – dajcie znać, chętnie przeprowadzę z nim wywiad – choć zapewne jest psychopatą 😉

Na koniec dwie sprawy.
Pierwsza: będę krytykował system, dla zasady, bo mogę.
Druga: Kochajcie się, przyjaźnijcie i pogadajcie czasem o czymś więcej niż nowym super-mega-wypaśnym telefonie.

Ha, znów, autorytarny ton, i tak jakbym znał odpowiedź na wszystkie pytania. Wybaczcie 😉 Nie znam, ale nieźle kombinuje.

 

opalczynski

Siła. Masa. Piękno. Tak to się kończy, gdy mam napisać coś o sobie. Nie lubię. Po pierwsze - w momencie pisania staje się już nieaktualne. Po drugie - jak nie wyjść na buca? - niejako chwaląc się swoimi wyczynami. Podam zatem fakty. Magister inżynier. Ale to prawie żadne osiągnięcie. Zawodowo programista. Prywatnie mąż i ojciec. Bloger. W wolnym czasie dbam o to miejsce w sieci, czytam książki i pogrywam na gitarze. A, zapomniałbym - nie mam telewizora - dlatego też nie piszę o wspaniałych produkcjach polsatu.

 

7 thoughts on “To, co ważne

  1. To o tym super-mega-wypaśnym telefonie to do mnie? 🙂 Akurat wczoraj mi kurier dowiózł nową zabawkę 😉

    Mam silne wątpliwości na ile możemy uogólniać nasze polskie doświadczenia na ‚zachodni świat’. Nie wiem czy tak jest, ale nie zdziwiłbym się, gdyby w UK, DE, DK czy paru innych krajach telefonem wartości 1k Euro mało kto się podniecał, a Mini od BMW było samochodem dla młodocianych kierowców. Też niespecjalnie bym się zdziwił, gdyby wydatki na utrzymanie, razem z ratami za mieszkanie stanowiły istotnie mniejszą część dochodów w prawdziwym ‚zachodnim świecie’ niż u nas. To wbrew pozorom może mieć duże przełożenie na mentalność, priorytety, wreszcie także – na liczbę samobójstw. Wiele osób żyjących długotrwale w stresie pęka. Pęka na różne sposoby – alkohol, depresja, samobójstwo, rzucenie pracy/kariery… W Polsce ludzi poddanych długotrwałemu stresowi jest wielu, ale czy to wina zachodniej mentalności? Ja bym powiedział, że raczej polskiej bylejakości – od 25 lat bujamy się z wychodzeniem z PRL, ale ciągle robota w urzędzie jest atrakcyjna, bo stałość zatrudnienia i niezłe zarobki. W związku z tym króluje tam nepotyzm i panoszą się rozmaite miernoty. Ciągle mamy prawo z takimi głupotami jak meldunek, który coraz mniej znaczy, ale co jakiś czas się człowiek o niego potyka.

    Wydaje mi się, że dość specyficznym problemem Polaków jest próba zachodniego stylu życia przy zarobkach na poziomie 40% ‚zachodnich’.

    A tak już zupełnie na marginesie – opalczynski mógłby też uczyć pisowni, a tymczasem podejście do interpunkcji zrobiło się jakby bardziej balistyczne…

    1. Przykłady z zabawkami i gadżetami to tylko przykłady 😉 Do nikogo specjalnie, chodzi o samą ideę nadawania zbyt dużej wartości rzeczom i podejściu: ‚muszę ją mieć’ 😉 A do Ciebie w to już na pewno nie – wiem, że Cię stać 😉

      Odnośnie liczby samobójstw w krajach europy zachodniej, to można dość łatwo sprawdzić, co też uczynię.

      UK – 11.8
      DE – 12.2
      DK – 11.3
      PL – 17.5

      To liczba samobójstw na 100 000 mieszkańców. Faktycznie Polska niestety przoduje w tych statystykach. Natomiast zagłębiając się w temat, okazuje się, że w UK wzrost na przestrzeni ostatnich lat też jest widoczny i niepokojący. W Niemczech to samo – od kilku lat wzrost liczby samobójstw, a danych dla Danii nie mogę znaleźć. Interesujące jest to, że statystykę w górę ciągną mężczyźni. Możliwe, że to jest to, o czym piszesz – nieustanna presja, i można gdybać, czemu nie dotyka kobiet.

      Zachodnie myślenie – mówiąc zachód miałem na myśli raczej kulturę zachodu jako całość. Z całą spuścizną chrześcijaństwa, feudalizmu, kapitalizmu i wszystkiego tego, co się nagromadziło po drodze. Jest kilka przesłanek, niektórzy stawiają śmiałe tezy o upadku kultury zachodu. A kultura upada, bo ludzie gubią tożsamość – właściwie nieważne, czy gubią ją z powodu życia pod presją, czy dlatego, żyją ‚sami dla siebie’, czy z poczucia alienacji.

      Polska i jej przejścia historyczne – to owszem, może być istotny czynnik wpływający na mentalność naszego narodu (w kwestii dysfunkcji). U nas kapitalizm ciągle raczkuje (no dobra, może już wstał z kolan i niepewnie stąpa). Ale w Stanach, gdzie kapitalizm jest dojrzały – samobójstwa są drugą po nieszczęśliwych wypadkach przyczyną zgonu wśród mężczyzn w grupie wiekowej 15-29 lat, a dziesiątą przyczyną śmierci w ogóle – jak wytłumaczyć ten fakt?

      Nie wiem. Może ma to coś wspólnego z poczuciem bycia potrzebnym? Jak ludzie żyli w małych społecznościach, to każdy miał swoje miejsce, swoje zadania i działał na korzyść swojej grupy. A teraz – korporacyjny wyścig i świadomość, że w każdej chwili jesteś do zastąpienia, a pracując identyfikujesz się z logo na budynku, a nie z ludźmi, z którymi siedzisz w jednym open spejsie.

      Przecinki 🙂 Powiedz gdzie, bo nie widzę 😉 Ale masz rację, jak już bloguje to powinienem sobie sprawić słownik poprawnej polszczyzny i sięgać do niego, gdy potrzeba. Balistyczne = tam se strzelę przecinek, tu se strzelę przecinek? 😉

      1. „Ale w Stanach, gdzie kapitalizm jest dojrzały – samobójstwa są drugą po nieszczęśliwych wypadkach przyczyną zgonu wśród mężczyzn w grupie wiekowej 15-29 lat, a dziesiątą przyczyną śmierci w ogóle – jak wytłumaczyć ten fakt?” – no raczej na korporacyjny wyścig w grupie wiekowej 15-29 to trochę wcześnie, nie? To jest grupa wiekowa, w której ludzie dostają mocno po dupie – koniec szkoły, problemy ‚sercowe’, nagła świadomość studenckiego długu (zwłaszcza gdy ze studiów się wyleciało bez ich ukończenia)… Muszę się poprzekomarzać, bo nie byłbym sobą.

        Poczucie bycia potrzebnym jest bardzo silne gdy masz dzieci. Żonie też jesteś potrzebny, ale dużo słabiej – wiesz, że sobie poradzi gdyby Ciebie zabrakło. Natomiast gdy masz paruletnie dziecko – to nie jest ‚poczucie’ bycia potrzebnym, to jest świadomość bycia potrzebnym. Inna sprawa, że nie chroni to przed depresją (a szkoda). Dotarłeś może do statystyk ilu jest singli wśród samobójców? To mogłoby być pouczające… gdyby faktycznie istniała korelacja.

        Pytasz o przecinki, zatem proszę bardzo (wszystko IMHO, bez weryfikacji ze słownikiem, zasadna krytyka mile widziana, cytaty w kolejności występowania w poście):
        – „Będziecie się czepiać, możliwe, że” – drugi z przecinków nadmiarowy
        – „Możliwe, że przesadzam, ale” – tym razem pierwszy nadmiarowy, „że” jest drugim słowem zdania.
        – „pomiędzy jedną ideą, a drugą wpadł mi” – przecinek lepiej by wyglądał po ‚drugą’ niż przed ‚a’
        – „konsumpcjonizm, który, na szczęście, ma coraz więcej” – trochę, chyba, dużo, tego, wyszło 😉
        – „Możliwe, że mam zaburzony pogląd na sprawę samobójstw, i tracę zdolność chłodnej analizy – w mojej bliskiej rodzinie, samobójstwo popełniły aż dwie osoby.” – przecinek po pierwszym słowie zdania, drugi przecinek przed łącznikiem ‚i’, trzeci w środku zdania podrzędnego. Bez żadnego z nich to zdanie nic by nie straciło (poza liczbą znaków).
        – „Drugim wskaźnikiem, któremu warto się przyjrzeć jest odsetek ludzi, z zaburzeniami psychicznymi” – używasz wtrąceń, podobnie jak ja, więc staraj się je otaczać przecinkami. Tutaj drugi przecinek, inaczej niż być powinno, jest po słowie ‚ludzi’, zamiast przed słowem ‚jest’ 🙂
        – „o tym, nikogo nie trzeba przekonywać.” – nie znajduję uzasadnienia dla tego przecinka.

        1. Ok, dzięki część poprawiłem, część nie. Niektóre faktycznie w głupim miejscu – musiały zostać, po jakichś drobnych zmianach w tekście już po napisaniu. Co do frazy ‚możliwe, że’ – to znalazłem tylko coś takiego: http://sjp.pwn.pl/korpus/szukaj/mo%C5%BCliwe-%C5%BCe.html

          Ale wydaje się, że tam zawsze jest przecinek i jest to coś innego niż: ‚dlatego że’

  2. ” Słowo wyjaśnienia odnośnie tego wschodu: projekcja z wnętrza na zewnątrz, prawdopodobnie tylko taka droga ma jakiś sens” Możesz rozszerzyć nieco? Nie skumałem myśli.

    1. W dużym skrócie, by nie tworzyć elaboratu. Pojęcia, którymi dysponujesz powinny być Twoimi pojęciami. Oczywiście nie chodzi o to, by jabłku przypisywać cechy ananasa.

      Weźmy dla przykładu kreację potrzeb – sztuczka, którą stosują spece od reklamy. Głos z zewnątrz mówi Ci, że musisz coś mieć, bo inaczej nie jesteś wartościowym człowiekiem – obojętne co, czy to gadżet, czy samochód, a Ty przyjmujesz to bezkrytycznie. Potem mamy cały szereg dziwnych i ciężko wytłumaczalnych zachowań – lodzik za spodnie, czy iPhone za seks, albo tygodniowa kolejka przed sklepem znanej marki… Dwa pierwsze przykłady oczywiście trochę wyolbrzymione, bo to po prostu prostytuowanie się.

      Kończąc: chodzi o samopoznanie się i nie bycie lemingiem 😉

Dodaj komentarz