Moda z brodą – czyli o czym musisz wiedzieć zanim się zapuścisz

Ten uroczy Pan na zdjęciu – to niestety nie ja. Mama nie pozwala mi się tatuować, żona śmieję się z dziwnych chust na głowie, a koledzy drwią z faktu, że nie umiem trzymać rytmu. Cóż – takie życie. Skoro już pożartowaliśmy, przejdźmy do wątku głównego, którym, jak nietrudno się domyślić będzie – broda, to jest: męski zarost twarzowy (lub nietwarzowy – ha! cóż za gra słów).

Na początku – musicie coś zrozumieć. Niemal nie golę się na twarzy od ponad dziesięciu lat, czyli od momentu, w którym cokolwiek zaczęło na niej rosnąć. Mówię niemal – bo zdarzyło się w tym okresie kilkanaście dni, w których byłem na twarzy gładki jak pupa niemowlaka. I jeszcze jedno zastrzeżenie – nie golę nie znaczy, że nie dbam o zarost. To znaczy, że czasami go skracam i wcale nie mam brody do pasa (choć chciałbym mieć – kiedyś).

Po tym co ja tu wyżej napisałem – łatwo będzie pojąć, jak bardzo śmieszą mnie mody na brody, no shave november i inne podobne akcje. Mój no shave november trwa także od listopada… ale 2004 roku. A brodę traktuję jako styl bycia, a nie przejaw chwilowej i przemijającej zachcianki. Nosiłem kozie bródki, zarost jak Chuck Norris (no prawie jak on, wiadomo, że to nie do podrobienia), miałem baki jak Wolverine, i jedyne czego chyba nie miałem na twarzy to samych wąsów.

Umówmy się jeszcze co do jednej rzeczy – trzydniowy zarost nie jest brodą. To raczej próba zbliżenia się do archetypu męskości i bycia niegrzecznym (przynajmniej z wyglądu) w tym jakże grzecznym świecie.

Skoro dotarłeś aż tu – znaczy, że broda Cię interesuje. Jako doświadczony przedstawiciel brodaczy podzielę się  z Tobą moimi spostrzeżeniami.

  1. Do pewnej długości (około 2 cm) jesteś w stanie dbać o brodę sam – możesz ją przyciąć maszynką do włosów, zbędne miejsca zupełnie wygolić i nie martwić się tym, jak broda się układa.
  2. Powyżej pewnej długości (powiedzmy 5 i więcej cm) musisz liczyć się z tym, że ułożenie brody w jakiś sensowny kształt będzie Ci z rana zajmować mniej więcej tyle czasu ile układanie włosów nastolatkowi. W długiej brodzie robią się gniazda – zupełnie jak na głowie, nikt o tym nie mówi, ale tak jest. W pewnym momencie normalnym jest pożyczanie suszarki do włosów od żeńskiej części domowników w celu ułożenia tego bałaganu na twarzy.
  3. Używaj grzebienia i szczotki. W profesjonalnych sklepach dla brodaczy, kupisz odpowiednie produkty. Nie wstydź się, że czeszesz zarost, ale jeśli wydaje Ci się to dziwne – to w ogóle nie podejmuj tematu.
  4. Także w tych sklepach kupisz odpowiednie środki do zmiękczania i układania zarostu.
  5. Znajdź sobie stylistę brody. Poważnie. Przycinanie i modelowanie zarostu na twarzy jest dużo bardziej absorbujące niż robienie tego samego z włosami na głowie. Pomyśl o symetrii, o którą na twarzy zadbać trzeba i zrozumiesz ten problem. Ponadto – gdybyś chciał to robić sam, przed lustrem – nie ogarniesz, nie dasz rady, bo nie widzisz trzeciego wymiaru, bo lustro go spłaszcza. Nie mówiąc o tym, jak łatwo w lustrze pomylić lewą z prawą i wielokrotnie u mnie kończyło się to powrotem do zarostu trzydniowego. Od paru miesięcy mam swojego stylistę – jestem zadowolony, w centrum Warszawy, jakby co skontaktuj się ze mną – chętnie podzielę się namiarami.
  6. Musisz zadecydować jak chcesz się nosić. Ja mam zarost naturalny na całej twarzy – golę jedynie policzki od czasu do czasu, a do stylisty chodzę co 35-45 dni. I od razu powiem, że najbardziej irytujące są wąsy bezpośrednio nad górną wargą, techniki jedzenia bez ich brudzenia – jeszcze nie opanowałem. Ogólnie przy takim zaroście jak mój, muszę liczyć się z tym, że po każdym posiłku muszę umyć nie tylko zęby. Cóż – cena za piękno 😉

I na koniec – noszenie długiego, porządnego zarostu nie jest oznaką lenistwa – jak niektórym się wydaje. Nie myśl sobie, że zyskasz czas, który normalnie wykorzystałbyś na poranne golenie. Utrzymanie zarostu w formie wiąże się z wieloma czasochłonnymi zabiegami, których złożoność rośnie wraz z długością włosów. Zupełnie jak z włosami na głowie. W pewnym momencie – przetarcie ręcznikiem po myciu nie wystarcza, należy sięgnąć po suszarkę…

10611028_1451088258504271_295297593_n

A to już ja – tuż po stylizacji kilka miesięcy temu. Obecnie mam brodę dużo bardziej, hmmm, niesforną 🙂 Uparłem się na brodę a’la Wiking i następną wizytę u męskiego fryzjera zaplanowałem dopiero w połowie grudnia.

Garść linków dla brodaczy i dla brodaczy wanna be:

Szczęśliwego zapuszczania 🙂

 

opalczynski

Siła. Masa. Piękno. Tak to się kończy, gdy mam napisać coś o sobie. Nie lubię. Po pierwsze - w momencie pisania staje się już nieaktualne. Po drugie - jak nie wyjść na buca? - niejako chwaląc się swoimi wyczynami. Podam zatem fakty. Magister inżynier. Ale to prawie żadne osiągnięcie. Zawodowo programista. Prywatnie mąż i ojciec. Bloger. W wolnym czasie dbam o to miejsce w sieci, czytam książki i pogrywam na gitarze. A, zapomniałbym - nie mam telewizora - dlatego też nie piszę o wspaniałych produkcjach polsatu.

 

6 thoughts on “Moda z brodą – czyli o czym musisz wiedzieć zanim się zapuścisz

  1. Chyba dotarłem póki co do punktu pierwszego 🙂 Na dalszy krok jakoś nie jestem w stanie się zdecydować, nigdy nie lubiłem zwykłego golenia, a co dopiero mówić o takim układaniu brody. A taki zarost to wystarczy, że tylko przeciągnę sobie styleshaverem kilka razy i po kłopocie, max 10 minut 😀

    1. 🙂 Właśnie warto sobie zdawać sprawę, że to nie jest takie proste. Ale jak komu wygodnie. Ogólnie jak pisałem – poziom złożoności dbania o brodę rośnie wraz z długością włosa.

    1. A chciałabyś? 🙂 Mnie to czasem już się nie chce komentować spraw bieżących tego świata…

        1. Ze spraw bieżących: ostatnio Interstellar 🙂 a wczoraj ten film o dinozaurach. Dziś jeszcze nie wiem co jest bieżące 😉 Ale trzeba się spieszyć – tematy uciekają 😀

Dodaj komentarz