Noce waniliowych myszy – Bukowski

TL;DR – na dole

Ech, ten Charles. Jest we mnie część, która zawsze próbuje wybielić życiorys Bukowskiego. Myślę, że ta część duszy skłoniła dobrego Samarytanina do pomocy pobitemu człowiekowi, który leżał w rowie. Ale dziś nie będę dobrym Samarytaninem – dziś będę tym, który brutalnie potraktował samotnego wędrowca. Bo widzicie, Bukowskiego nie da się bronić – tak był dziwkarzem, tak był alkoholikiem, i wreszcie tak: nie wpisywał się w żaden możliwy w sposób w pojęcie praworządnego obywatela według dzisiejszych (i nie tylko) standardów. Mało tego. Sam Bukowski nie chciałby, by mówiono o nim jako o człowieku błądzącym, który zgubił sens, wpadł w alkoholizm i dokonał auto-degeneracji. A już zupełnie poważnie – po prostu miałby to w dupie.

być w szpitalu i więzieniu
to najgorsze

na paradach
na torach do jazdy na wrotkach
na orgiach seksualnych
to najgorsze

spadanie przez niebo
plutony egzekucyjne
to najlepsze

pryskanie sprayem na karaluchy
czysta para skarpetek
przyrodzona buńczuczność gubiąca przyrodzony talent
to najlepsze

dywany ze śladami po papierosach
pęknięcia na chodnikach
kelnerki jeszcze zdrowe na umyśle
to najlepsze

najgorsze i najlepsze (fragm.)

Może zadać pytanie: po co w ogóle starać się wybielić Bukowskiego – otóż, zauważam, że wielu unika Bukowskiego ze względu na jego życiorys – to znaczy, co mógł mieć do powiedzenia gość, który spadł na samo dno. A przecież teraz tyle rozmawia się o sukcesach…

dni jak plansze do warcabów pełne ruchów i odpowiedzi na nie,
oklapły entuzjazm, tak samo mało sensu w porażce jak
w zwycięstwie, dni powolne jak muły

coś dla koników, zakonnic, sprzedawców w sklepie spożywczym i dla ciebie… (fragm.)

Zatem, co przekonuje do Bukowskiego? Autentyzm. Nie jest typem gościa w garniturze, który ma rodzinę, dom na kredyt i pracę w korporacji na wysokim stanowisku. I niby wszystko w porządku – maska cudownie wypolerowana, aż błyszczy, a w przerwie na lunch facet wymyka się do burdelu w centrum miasta, by rozładować stres. Dość łatwo być w porządku wobec świata – wystarczy się uśmiechać, mówić dzień dobry i nie wbijać noży w mijanych przechodniów. Ale być w porządku wobec samego siebie – to o wiele trudniejsze. Kolejną rzeczą wartą uwagi jest jego zmysł obserwacji, mimo to – to nadal dziwkarz, alkoholik i degenerat. Często pojawiającym się motywem w jego poezji jest wyrażenie sprzeciwu wobec systemu.

kiedy obudziłem się tym razem
był prawie
wieczór. ludzie wracali z pracy
wstałem i usiadłem na krześle,
obserwowałem jak idą do domu. nie
wyglądali za dobrze. nawet
młode dziewczyny nie wyglądały tak ładnie jak wtedy
gdy wychodziły.
szli mężczyźni: zabójcy, złodzieje, oszuści,
goście z siekierą, cała zgraja, a ich twarze
były straszniejsze niż najwymyślniejsze
maski w halloween.

życie (fragm.)

Ameryko przy pracy,
wypruwają ci jelita
i mózg i
wolę i duszę.
wysysają cię do sucha, a potem
wyrzucają.
ustrój kapitalistyczny.
etyka pracy.
zysk jako motywacja.
wspomnienie słów twojego ojca,
„ciężko pracuj, to zdobędziesz
uznanie”.
no jasne – pod warunkiem, że dasz im zarobić
więcej niż oni
tobie.

handel (fragm.)

rachunek za światło
zapłacony?
a komorne?
podobno do dziś
benzyna
ma drożeć
o 4 centy miesięcznie
za litr.
niedługo trzeba będzie
wydać
miesięczną pensję
żeby jakaś kurwa z autostrady Imperial
człowiekowi
obciągnęła.

galopująca inflacja (fragm.)

Co jeszcze ten stary alkoholik miał do powiedzenia? Tomik Noce waniliowych myszy ma ponad 350 stron wierszem zapisanych. Posegregowany chronologicznie – z różnych etapów życia. Na początku jest nieco nudny – dupczenie, alkohol, konflikty z rodzicami. Później się rozkręca. A najlepszy Bukowski to Bukowski schyłkowy, chylący się nad własną trumną.

i nic, po prostu nic. dni
dyrektorów, żółtych facetów
o nieświeżym oddechu i dużych stopach, facetów
którzy wyglądają jak żaby, hieny, facetów którzy chodzą
jak gdyby nigdy nie wymyślono melodii, facetów
którzy myślą że dowodem ich inteligencji jest najmowane
wylewanie z roboty i czerpanie zysków, facetów z kosztownymi żonami
która posiadają 60-akrowy grunt na którym można wiercić
który można pokazywać innym albo otoczyć murem
przed niegodnymi widoku, dni facetów którzy zabiją cię
bo są walnięci i usprawiedliwiają to bo
jest to zgodne z prawem, facetów którzy stoją przed
oknami szerokimi na 10 metrów i nic nie widzą,
facetów z luksusowymi jachtami którymi mogą opłynąć
cały świat ale jakoś nigdy nie wychodzą z kieszeni
marynarki, facetów jak ślimaki, facetów jak węgorze,
facetów jak małże, choć nie tak dobrych…

coś dla koników, zakonnic, sprzedawców w sklepie spożywczym i dla ciebie… (fragm.)

Mamy też w tej poezji Bukowskiego – Bukowskiego autoironicznego oraz Bukowskiego zgorzkniałego.

bywam zgorzkniały
ale czasem życie smakowało
słodko, boję się tylko
to powiedzieć, to tak
jak kiedy twoja dziewczyna mówi:
„powiedz, że mnie kochasz”, a ty
nie możesz.

wiersz dla pucybuta (fragm.)

napisałem wszystkie te wiersze
tylko słowami
które znam
mimo że moje pisanie czasem
brzmi prawie jak to
co twój sąsiad
gada
przez płot za domem.

ale owszem, lubię
melodię języka:
zawijas nieoczekiwanego
słowa
posmak
wybornego
prawie
nieużywanego
niemal dziewiczego
wyrazu

z nutką żalu (fragm.)

Jesteś też coś o męskości, a ponieważ temat często poruszany na blogu, przytoczę w całości:

pociągnij za sznurek, a poruszy się kukiełka… [tytuł]

każdy facet musi zdać sobie sprawę
że to wszystko może zniknąć w
jednej chwili:
kot, kobieta, praca,
przednia opona,
łóżko, ściany, pokój;
wszystkie rzeczy najpotrzebniejsze do życia,
łącznie z miłością,
spoczywają na fundamentach z piasku –
i pojedyncze zdarzenie,
nieważne jak od ciebie odległe:
śmierć chłopca w Hongkongu
albo śnieżyca w Omaha…
może przynieść ci zgubę.
cała twoja porcelana rozbije się o
kuchenną podłogę, wejdzie twoja dziewczyna
a ty będziesz stał pijany
w samym środku tego wszystkiego i kiedy zapyta:
mój boże, co tu się stało?
odpowiesz: nie wiem,
naprawdę nie wiem

Przydałoby się już kończyć, więcej wierszy w podobnym klimacie znajdziecie w tomie Noce waniliowych myszy, wydanym przez NOIR SUR BLANC – postarajcie się nie ominąć przedmowy – jest tam zarysowany kontekst, a kontekst jest ważny. Na koniec ostatni wiersz, który kończy całość, a może być potraktowany jako przewodnik po życiu w stylu Bukowskiego.

B jak bzdura [tytuł]

Bądź miły
Bądź dobrym słuchaczem
Bądź gotów do walki wręcz
Bądź miłośnikiem muzyki klasycznej
Bądź tolerancyjny wobec dzieci
Bądź dobrym graczem na wyścigach
Bądź agnostykiem
Bądź wspaniałomyślny na autostradach świata
Bądź wyspany
Bądź odważny w obliczu śmierci
Bądź niezdolny do żebrania
Bądź zdolny do miłości
Bądź zdolny czuć się lepszym
Bądź zdolny zrozumieć, że zbyt wiele wiedzy to sranie w banie
Bądź w stanie nie lubić poetów i poezji
Bądź w stanie pojąć że bogacze mogą być ubodzy duchem
Bądź w stanie zrozumieć że biedni żyją lepiej niż bogaci
Bądź w stanie zrozumieć że czasem trzeba wdepnąć w gówno
Bądź świadom że każdy kiedyś musi w końcu wdepnąć w gówno
Bądź świadom że niektórzy wdeptują w gówno częściej niż inni
Bądź świadom że ziemia nosi wielu głupich skurwieli
Bądź świadom że nie sposób złamać ludzkiego serca
Bądź w stanie trzymać się z dala od filmów
Bądź w stanie siedzieć samotnie w pokoju i czuć się z tym dobrze
Bądź w stanie zobaczyć cud w tym jak twój kot idzie przez pokój
Bądź w stanie rozpoznać bzdurę nawet jeśli usłyszysz ją od Bukowskiego.

Wyboru wierszy dokonał dla Was, nie kto inny – a Opalczynski, czyli autor we własnej osobie. Degenerat wanna be, ale żona mi nie pozwala 😉

TL;DR: czytajcie degeneratów

 

opalczynski

Siła. Masa. Piękno. Tak to się kończy, gdy mam napisać coś o sobie. Nie lubię. Po pierwsze - w momencie pisania staje się już nieaktualne. Po drugie - jak nie wyjść na buca? - niejako chwaląc się swoimi wyczynami. Podam zatem fakty. Magister inżynier. Ale to prawie żadne osiągnięcie. Zawodowo programista. Prywatnie mąż i ojciec. Bloger. W wolnym czasie dbam o to miejsce w sieci, czytam książki i pogrywam na gitarze. A, zapomniałbym - nie mam telewizora - dlatego też nie piszę o wspaniałych produkcjach polsatu.

 

Dodaj komentarz