Bardzo dobrze, że Pani Anna nie zna daty śmierci Bukowskiego.

Opalczynski jak zwykle nie w tempo. Ale to nie ma znaczenia. Dlaczego to dobrze, że znana, popkulturalna dziennikarka nie orientuje się w dacie śmierci Charlesa Bukowskiego, jednego z najznamienitszych przedstawicieli bitników (swoją drogą polecam nadrobić – chociażby na wikipedii: Beat Generation)? Ano temu dobrze, bo hejt poszedł w świat (na dziennikarkę) i przy okazji pewna część ludzi, do których informacja dotrze zapyta: a kim w ogóle jest ten cały Bukowski? Potem część wpisze w google: Charles Bukowski i trafi (a jakże!) na mojego bloga. A wiecie – hajs musi się zgadzać.

Jeśli chodzi o szerszy kontekst tej sprawy, to pod tym co napisała Zwierz – podpisuję się obiema rękoma i dla wzmocnienia efektu – także nogami. Artykuł: A Czy Twój Kubrick nie żyje? Jak zwykle u Zwierza objętość znaczna (mimo to zachęcam do przeczytania), więc streszczając: nie brak wiedzy jest problemem, a brak chęci poznania. To po pierwsze, a po drugie: kultura współczesna jest tak olbrzymim obszarem wiedzy, że nie można wymagać od nikogo (może poza kilkoma wyjątkami), by był świadomy absolutnie wszystkiego.

Teraz do meritum. Przeprowadzę wywiad z Bukowskim, tu i teraz – jedyny taki w polskim internecie. Będziemy rozmawiać na temat: jak zostać pisarzem? Zapraszam do lektury.

Sebastian Opałczyński: Panie Bukowski, jest tylu młodych ludzi, którzy chcą zostać pisarzami. Co by im Pan powiedział?

Charles Bukowski: Powiedziałbym im, żeby mieli nieszczęśliwy romans, hemoroidy, kiepskie zęby, i żeby pili tanie wino.

S.O.: Czy powinni czegoś unikać?

Ch.B.: Powinni unikać opery, golfa i szachów.

S.O.: Coś jeszcze?
Ch.B.: Powinni ciągle przesuwać wezgłowie swojego łóżka od ściany do ściany. A potem powiedziałbym im, żeby mieli kolejny nieszczęśliwy romans i nigdy nie używali jedwabnej taśmy do maszyny. Unikali rodzinnych pikników, nie dawali się fotografować w ogrodach różanych; czytali Hemingwaya tylko raz, pomijali Faulknera, ignorowali Gogola. Gapili się na zdjęcia Gertrudy Stein i czytali Sherwooda Andersona w łóżku pogryzając krakersy Ritz i żeby pojęli, że ludzie, którzy ciągle mówią o wyzwoleniu seksualnym są bardziej przerażeni niż oni sami.

S.O.: Ciekawe. Panie Bukowski, zauważam, że pewna część twórców za główną motywację do działania obiera pieniądze i marzenia o sławie i sukcesie. Jakie jest Pana zdanie w tej kwestii?
Ch.B.: Nigdy nie dążcie do sukcesu. Nigdy nie uważajcie się za lepszych i/lub szlachetnych, ani nigdy nie próbujcie takimi być. I żadnych przyjaciół, krewnych ani pracy. Znów: miejcie kolejny nieszczęśliwy romans.

S.O.: A co potem Panie Bukowski?
Ch.B.: A potem? Odwróćcie to wszystko. Miejcie szczęśliwy romans. I być może stwierdzicie, że nikt nic nie wie – ani Państwo, ani myszy, ani wąż ogrodowy, ani Gwiazda Polarna. I jeśli kiedykolwiek złapiecie mnie na uczeniu na uniwersytecie i przeczytacie mi te linijki, postawię Wam pełną piątkę i wsadźcie ją sobie.

S.O.: A gdybym to ja chciał zostać pisarzem? To, co by Pan powiedział?
Ch.B.: Jeżeli samo nie wyrywa się z ciebie na przekór wszystkiemu – nie rób tego. Póki nie wyłania się nieproszone z twojego serca, umysłu, ust i bebechów, nie rób tego. Jeżeli musisz godzinami wgapiać się w monitor, albo garbić nad maszyną do pisania, szukając słów – nie rób tego. Jeżeli robisz to dla forsy albo sławy – nie rób tego. Jeżeli robisz to, bo chce ci się kobiety w łóżku – nie rób tego. Jeżeli musisz wysiadywać, przepisując wciąż od nowa – nie rób tego. Jeżeli sama myśl, że masz to robić, jest mordęgą – nie rób tego. Jeżeli usiłujesz pisać jak ktoś inny – odpuść sobie.

S.O.: Panie Bukowski, a jeśli nie wybucha? Jeśli się nie wyrywa? Co wtedy?
Ch.B.: Jeżeli musisz czekać, aż z ciebie wybuchnie – czekaj cierpliwie. Jeżeli w końcu jednak nie wybucha, rób co innego. Jeżeli najpierw musisz przeczytać to żonie, swojej dziewczynie, albo chłopakowi, rodzicom, czy komukolwiek – nie jesteś gotów.

S.O.: A czy warto wzorować się na innych pisarzach?
Ch.B.: Nie bądź jak tylu innych pisarzy, nie bądź jak tyle tysięcy pisarzy – samozwańców, nie bądź drętwy, nudny i dęty, zżerany samo-uwielbieniem. Biblioteki całego świata ziewały, ziewały, aż usnęły nad takimi jak ty. Nie dokładaj się do tego. Chyba, że samo wyrywa ci się z duszy rakietą, chyba, że dalszy bezruch kazałby ci oszaleć, zabić siebie lub kogoś, nie rób tego. Chyba, że słońce w tobie pali ci bebechy, nie rób tego.

S.O.: Czyli pozostaje czekać na erupcję wulkanu twórczości?
Ch.B: Kiedy naprawdę przyjdzie pora i jeśli zostałeś wybrany – zrobi się samo i odtąd już będzie się robiło, póki nie skonasz ty albo ono w tobie. Innej drogi nie ma, i nigdy nie było.

S.O.: A tak czysto hipotetycznie – gdybym chciał zostać takim pisarzem jak Pan – co powinienem zrobić?
Ch.B.: Charles jest tylko jeden. Ale tak czysto hipotetycznie: musisz wypierdolić bardzo wiele kobiet. Pięknych kobiet. I napisać parę przyzwoitych wierszy miłosnych. I nie przejmuj się wiekiem ani nowymi talentami. Pij tylko więcej piwa, coraz więcej piwa. I przynajmniej raz w tygodniu chodź na wyścigi konne. I wygrywaj, jeśli to możliwe.

S.O.: To jednak nie dla mnie.
Ch.B.: Jeszcze nie skończyłem. Nauczyć się wygrywać jest trudno – byle łajdak może być świetnym pechowcem. I nie zapominaj o swoim Brahmsie, swoim Bachu i swoim piwie. Nie przemęczaj się. Śpij do południa.

S.O.: O, to coś dla mnie!
Ch.B.: Nie przerywaj! Albo nie usłyszysz jak zostać najbardziej miernym pisarzem w dziejach Ameryki.

S.O.: Proszę kontynuować.
Ch.B.: Unikaj kart kredytowych i płacenia za cokolwiek w terminie. Pamiętaj, że na tym świecie nie ma dupy wartej więcej niż 200 dolców (w 2015). Jeśli masz zdolność kochania, kochaj przede wszystkim siebie i zawsze bądź świadom możliwości kompletnej klęski – czy jej powody wydają się słuszne, czy nie. Wczesne dotknięcie śmierci niekoniecznie jest złą rzeczą. Trzymaj się z dala od kościołów, barów i muzeów i jak pająk bądź – cierpliwy. Czas każdemu jest krzyżem plus wygnanie, klęska, zdrada – cały ten złom. Zostań przy piwie. Piwo to wieczna krew. Wieczna kochanka. Spraw sobie wielką maszynę do pisania i słysząc kroki w górę i w dół za swoim oknem – wal w nią, wal porządnie. Niech to będzie walka w wadze ciężkiej. Uczyń z niej byka, co pierwszy raz wbiega na arenę. I pamiętaj o kolesiach, którzy walczyli dobrze: Hemingwayu, Celine, Dostojewskim, Hamsunie. Jeżeli myślisz, że nie wariowali w malutkich pokoikach, tak jak ty teraz, bez kobiet, bez żarcia, bez nadziei – to nie jesteś gotowy. Pij więcej piwa. Masz czas. A jeśli nie – też dobrze.

S.O.: Dziękuję bardzo za ten wywiad Panie Bukowski.

W wywiadzie zostały wykorzystane obszerne fragmenty wierszy (a nawet całe wiersze z pewnymi modyfikacjami) Bukowskiego: jak zostać wielkim pisarzem?, znaczy chcesz być pisarzem?, a gdyby pan uczył pisarstwa na uniwersytecie – spytał – co by im pan powiedział? z tomiku Noce waniliowych myszy, wydanym przez NOIR SUR BLANC (2014) – tomik idealny na długie radosne, letnie wieczory, co by nie popadać w zbytni optymizm.

 

opalczynski

Siła. Masa. Piękno. Tak to się kończy, gdy mam napisać coś o sobie. Nie lubię. Po pierwsze - w momencie pisania staje się już nieaktualne. Po drugie - jak nie wyjść na buca? - niejako chwaląc się swoimi wyczynami. Podam zatem fakty. Magister inżynier. Ale to prawie żadne osiągnięcie. Zawodowo programista. Prywatnie mąż i ojciec. Bloger. W wolnym czasie dbam o to miejsce w sieci, czytam książki i pogrywam na gitarze. A, zapomniałbym - nie mam telewizora - dlatego też nie piszę o wspaniałych produkcjach polsatu.

 

5 thoughts on “Bardzo dobrze, że Pani Anna nie zna daty śmierci Bukowskiego.

    1. Zwierza czytam od czasu do czasu 😉 Zwierz wytwarza za dużo treści, by wszystko konsumować 😉

Dodaj komentarz