Pamiętniki pesymistyczne – oś czasu, zabawy z formą

Bawię się formą. Dziś prezentuję wpis wczorajszy w wersji z jednej strony odchudzonej – coś na kształt pokazu slajdów, z drugiej strony jednak forma bardziej opasła, bo obrosła w całą techniczną otoczkę. Szczerze – napracowałem się przy tym tylko kilka godzin, ze dwie, może trzy. I nie jest to moje autorskie narzędzie – więcej możecie przeczytać tu: timeline. Skąd w ogóle … 

 

Pamiętniki pesymistyczne #1: niedziela, 26 marca 2084

[Słowo wyjaśnienia] Pomysł na pamiętniki pesymistyczne wpadł mi do głowy pewnego paskudnego poranka, kiedy za oknem siąpił deszcz, a wiatr wwiewał krople deszczu ludziom za kołnierz. Możliwe, że byłem na kacu – po męskiej wizycie w męskim barze z męskim jedzeniem – jeszcze wtedy, gdy byłem samcem alfa, teraz zostałem zdegradowany do roli samca beta. Ale … 

 

Czy redaktorzy tekstów beletrystycznych są potrzebni? Hangar 41

Nie dawno opublikowałem post, który zatytułowałem Dlaczego nie latamy w kosmos? Tekst ten przyjął formę, krótkiego opowiadania. To nie jest tak, że wszystko co się opublikuje w internecie podoba się zawsze i wszystkim. Dopadł do mnie znajomy jak wygłodniały bullterrier. W kilku celnych zdaniach wytknął to i owo – w większości były tu celne uwagi. Zaproponowałem mu, … 

 

Dlaczego nie latamy w kosmos?

Słońce wschodziło, gdy Wern domykał luk rakiety. Na pokładzie było ich trzech, poza kapitanem: główny mechanik, a właściwie jedyny mechanik – Nabu, nawigator – Ariad oraz specjalista od łączności – Herm. Wern kończył obchód statku, który nie był duży – oprócz kapitańskiego mostka, wyposażony jeszcze w maszynownię, dość dużą przestrzeń ładunkową, zdolną pomieścić 2000 kilogramów ładunku o maksymalnej kubaturze … 

 

Białe

> Próbuję sobie przypomnieć tamten wieczór. Padało. Krople deszczu uparcie spadały na dół, ciągnięte przez grawitację. Staliśmy pod niepraktycznym trójkątnym parasolem. Stoliki i siedzenia na patio były mokre, ktoś je rozstawił w dziurach między jednym parasolem, a drugim. Było tak wilgotno, że dym z papierosa nie unosił się ku niebu. Strącany przez opadającą wodę, spływał w studzienkach. Kelnerki miały dość … 

 

Piękne jak traktory

Pewnie trzymam kierownicę SUVa. Sunę po wiejskim asfalcie zabrudzonym grudkami ziemi, która niezamierzenie opuściła matecznik, przyklejając się do kół traktorów podczas walki o urodzaj. W szybach widzę, jak klatka po klatce, przesuwają się obrazy owocowych sadów, warzywnych zagajników, maszyn rolniczych i pól obsadzonych kapustą lub kukurydzą. Samochód, pieszczotliwie nazwany czołkiem, połyka kolejne metry absorbując błoto … 

 

Hieronim i Tadeusz w klubie…

Hieronim bystrym okiem dostrzegł lukę w kolejce do klubu na Mazowieckiej. Lekko skinął głową na Tadeusza, a ten, jak to wprawny skrzydłowy w lot pojął o co chodzi. Dumnie wyprostowali plecy, unieśli podbródki, podrapali się po brodzie i krokiem, który nie budził żadnych wątpliwości, zaczęli kierować się w wejściowe drzwi. Weszli. Bramkarz powitał ich słowami, które zmieniają wszystko: Zapraszam …